W niedzielę zakończyła się 12 edycja festiwalu Kinopolis w Irlandzkim Instytucie Filmowym (Irish Film Institute, Temple Bar). Podczas czterodniowego festiwalu mieliśmy okazję zobaczyć wybitne produkcje: „Pokot” Agnieszki Holland, „Czuwaj” Roberta Glińskiego czy ”Ptaki śpiewają w Kigali” Joanny Kos-Krauze. Ostatnią projekcją była „Sztuka kochania” Marii Sadowskiej. Historia Michaliny Wisłockiej, najsłynniejszej seksuolożki w czasach PRL-u, która walczyła o wydanie swojej ksiązki, i która zmieniła życie seksualne Polaków. Film zdobył 5 nagród (w tym nagrodę publiczności w Wiśle) i słusznie. Świetna gra aktorska Magdaleny Boczarskiej oraz poruszanie kwestii, które dla niektórych nadal są tematem tabu, to dwa z wielu powodów, dla których warto ten film zobaczyć. Dla tych, którzy nie wiedzą – Michalina Wisłocka była osobą, która nie bała się głośno poruszać takich niewygodnych tematów jak pożycie seksualne w czasach, kiedy wszystko zamiatane było pod dywan i była to tematyka raczej niewygodna. W filmie ukazana jest determinacja Wisłockiej i wiara w to, że wydanie poradnika może zmienić punkt widzenia Polaków oraz uświadomić ich, co jest istotą współżycia. Przecież seks to nie jest obowiązek małżeński, gdzie kobieta ma spełnić zachcianki męża, podczas gdy sama nie odczuje żadnej przyjemności. Michalina na początku filmu mówi: ”ja jestem duszą w ciele”. I dąży do tego, aby kobiety w końcu zdały sobie sprawę, że ich potrzeby są równie ważne, jak mężczyzn.

Legendarny poradnik został wydany w 1976 roku – ponad 7 mln sprzedanych egzemplarzy plus tysiące pirackich dodruków. Mimo upływu czasu wciąż jest aktualny i każdy znajdzie tam coś dla siebie. „Sztuka kochania” nie zawiera recepty na miłość, nie jest też podręcznikiem technik seksualnych. Kochanie to piękne słowo, które określa ciepły, pełen przyjaźni i harmonii seksualnej kontakt dwojga bliskich sobie ludzi. Podczas filmu słyszymy jakże trafne słowa autorki: „Chce pomóc ludziom, aby się nie zdradzali”. I ileż jest w tym prawdy! Ludzie, którzy nie czują się spełnieni w swoich związkach, w które wkradła się rutyna, często myślą, że jedynym rozwiązaniem jest urozmaicenie sobie życia seksualnego w ramionach innej osoby. A gdyby tak, zamiast zdrady, postarać się wyrazić swoje potrzeby i puścić wodze wyobraźni z partnerem?

Film porusza mnóstwo ciekawych tematów – czasem rozbawia, niekiedy zawstydza, wzrusza i zdecydowanie daje do myślenia. Mnie wzruszył również z jednego powodu – część akcji rozgrywa się w mojej rodzinnej miejscowości – Lubniewicach. Cudownie jest zobaczyć znajome okolice i miejsce, które zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Gdy Wisłocka, podziwiając panoramę Lubniewic – okoliczne jeziora i lasy, mówi: „Jak tu pięknie!”, łezka w oku mi się zakręciła 🙂 I tak samo powinno być w kochaniu – pięknie, harmonijnie, ekscytująco. Gdzie, mimo upływu czasu, nadal jesteśmy w stanie wyrazić swoje potrzeby, zachwycić się i dostrzec rzeczy dla innych niewidzialne. I dodać pikanterii.

Napisała: Dominka Miłej

© Eva Cyfert Photography